Wtorek, 14 lipca
Bonawentura, Stella, Izabela, Franciszek, Kamil, Kamila, Ulryk, Marceli

Ulepszają trefny system - na daremno?

23.10.2011 11:42:56 3 3416

Nowy Sącz. Trwają prace nad udoskonaleniem systemu monitoringu satelitarnego Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego i służb ratowniczych. System, wprowadzony na początku sierpnia, został wstrzymany decyzją wojewody, gdy w Zakopanem umarł pacjent.

Wdrożenie systemu w całej Małopolsce kosztowało 10 mln zł. Jego działanie oparte zostało na GPS. W razie wypadku dyspozytor miał widzieć gdzie dana karetka się znajduje, a także mieć podgląd na karetki z ościennych powiatów, które mogły ruszyć na pomoc. Zespoły ratownictwa natomiast zostały wyposażone w tablety, które miały służyć do opisu stanu pacjenta. Wszystko według zapewnień miało być robione szybciej i przejrzyściej.

Jednak kolejne pogotowia zaczęły skarżyć się na wady i niedostatki systemu.

- Na terenie powiatu mamy dużo „białych plam”, gdzie nie dociera zasięg telefonii komórkowej, wobec czego karetki nie mogły odbierać na tabletach, w które je wyposażono, informacji od dyspozytorki. Problemem okazał się też na bardzo długie opóźnienie przesyłu informacji. I wreszcie, wystąpiło wiele awarii urządzeń – wylicza dyrektor Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego Józef Zygmunt. Nie potwierdza przy tym, ale też nie zaprzecza, że jeden z tabletów spalił się.

Krytyczny moment dla projektu przyszedł, gdy w Zakopanem bezskutecznie usiłowano wezwać karetkę do mężczyzny, który udławił się naleśnikami. Okazało się, że nowoczesny panel dotykowy, którym dyspozytor pogotowia odbierał telefon, uległ prawdopodobnie awarii. Dyspozytorowi udało się odebrać zgłoszenie dopiero po kilu minutach. Na miejsce wysłano karetkę, reanimacja nie przyniosła jednak rezultatu, chociaż stacja pogotowia znajdowała się tylko kilka kilometrów od miejsca zdarzenia. Wtedy wojewoda zdecydował o wstrzymaniu systemu.

Aby poprawić jego jakość, zarządzono audyt, który miał wykazać wszystkie wady.

- Audytor, który pracował u nas, zgodził się w pełni z naszymi zastrzeżeniami co do systemu. Teraz na ich podstawie pracownicy firmy Wasko wprowadzają poprawki. W przyszłym tygodniu zaczniemy testy „ulepszonego” systemu – mówi Józef Zygmunt zapewniając, że dopóki nie będzie 100-procentowej pewności, że wszystko działa bez zastrzeżeń, pogotowie nie będzie pracować na systemie. – Dopiero jeśli testy wykażą, że nie ma już żadnych błędów i wad, po zatwierdzeniu przez wojewodę i Urząd Marszałkowski, będziemy mogli go wdrożyć. Ale nie sądzę, że to prędko nastąpi, bo zbyt wiele rzeczy w systemie szwankowało. Poza tym, jak uporać się z „białymi plamami”? – dodaje.


Współpraca: TOP

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in