Wtorek, 31 marca
Beniamin, Balbina, Kordulia, Kornelia, Dobromierz, Gwidon, Kamila

„Towarzystwo się rozpasało” - będzie restrukturyzacja

21.09.2011 15:44:12 top 58 10359

Limanowa. Zarząd Powiatu Limanowskiego jest zaniepokojony topniejącym zyskiem Szpitala Powiatowego w Limanowej. Dyrektor placówki będzie musiał ograniczyć koszty, już rozpoczęły się zwolnienia. Jak stwierdził starosta „towarzystwo się rozpasało”.

Jednym z punktów dzisiejszej sesji Rady Powiatu Limanowskiego było zapoznanie się radnych z informacją dyrektora szpitala o realizacji zadań statutowych oraz sytuacji finansowej Szpitala Powiatowego w Limanowej.
Dyrektor w sprawozdaniu poinformował, iż w pierwszym półroczu w szpitalu leczono ponad 7400 osób i jest to podobna liczba do roku ubiegłego. W szpitalu urodziło się 860 dzieci, a 247 osób zmarło. O około 150% wzrosła liczba zabiegów operacyjnym. Szpital rozpoczął inwestycje montażu instalacji solarnych oraz procedurę zakupu tomografu.

- Na koniec czerwca szpital zatrudniał 765 osób – mówił dyrektor. - Przychody ze sprzedaży wyniosły ponad 26 mln zł, czyli o około 1,5 mln więcej niż w roku ubiegłym. Zysk netto wyniósł 85 tys. zł.

Dyrektor zaznaczył, iż realizowano inwestycje za 2 mln 120 tys. zł i do końca roku wyda na nie jeszcze 1,5 mln zł.

Później radni rozpoczęli dyskusję o sytuacji szpitala.

Radny Jacenty Musiał pytał o nadwykonania o dostępność pacjentów do lekarzy.  Dyrektor odpowiedział, iż szpital na dzień dzisiejszy ma około 2,7 mln zł nadwykonań. Łącznie 20 szpitali powiatowych z terenu województwa ma już 44 mln zł nadwykonań, i że trwają w tej sprawie rozmowy (o sprawie pisaliśmy w ubiegłym tygodniu).

Kolejny głos zabrał przewodniczący Rady Powiatu Tomasz Krupiński, który pytał o program restrukturyzacji szpitala. Odniósł się do grupy 174 pracowników „technicznych” i kosztów pracy, które z różnych względów galopująco rosną. Dodał również, iż trzeba patrzeć w kierunku ograniczaniu kosztów. Pytał, czy robi się zamówienia grupowe materiałów, leków itp.
Dariusz Socha odpowiedział, iż rozpoczęło się już zejście z nadmiaru pracowników. - Na dzień dzisiejszy na wypowiedzeniach jest 11, lub 12 osób – mówił Dariusz Socha. - Przygotowujemy też plan ograniczenia zatrudnienia. W 176 osobach jest 100 osób sekcji higieny, gdzie płace są minimalne, a zdajemy sobie sprawę, iż płaca minimalna pójdzie do góry i ma osiągnąć 1500 zł. Nie mamy wyjścia musimy podjąć redukcję i jej plan zostanie przedstawiony zarządowi powiatu.

W sprawie ograniczenia kosztów zakupów dyrektor stwierdził, iż ogłasza przetargi unijne na leki i dzięki temu ma około 300 tys. zł oszczędności w porównaniu do roku ubiegłego. - Próbujemy cały czas oszczędzając i myślę, że nie będzie najgorzej w przyszłym roku.

Radny Antoni Róg pytał dyrektora o powody 10 tys. odsetek, które widnieją w sprawozdaniu finansowym. Dyrektor odpowiedział, iż są one spowodowane kredytem na rachunku bieżącym z którego korzysta się raz na miesiąc na 8 do 10 dni. Dyrektor ma też szczegółowo odpowiedzieć na to pytanie pisemnie.

Antoni Róg pytał także, o to dlaczego doszło do nadwykonań w zakresie endoprotez. Według Antoniego Roga to nie były nadwykonania, tylko dopuszczenie do wykonania zabiegów. W odpowiedzi Dariusz Socha wyjaśnił, że plan NFZ na kolejny rok opiera się na wykonaniu zabiegów w pierwszych 7 miesiącach roku poprzedniego. - Szczerze mówiąc dlatego nie było w moim interesie wstrzymanie zabiegów i przyjęć – mówił Dariusz Socha. - Obecnie endoprotezy zostały już wstrzymane.
Dyrektor dodał, iż nadwykonania nie  są sytuacją wyjątkową, gdyż co roku kontrakty nie są doszacowane  około 10% i to we wszystkich szpitalach.


W komentarzu do tej sprawy Antoni Róg odpowiedział, iż było to celowe działanie dyrektora, a w gazetach dyrektor przedstawił to jako nadwykonania,

Natomiast radny Jan Więcek pytał dyrektora o planowany wynik finansowy na koniec tego roku i rok przyszły.
Zysk wynosi 85 tys. zł, miało być 100 tys. zł więcej, ale mieliśmy niezapłaconą część świadczeń za zabiegi zaćmy czyli około 100 tys. zł, te przychody zrekompensowałyby nam braki za półrocze – mówił Dariusz Socha. - Czy to będzie 100 tys. zł, czy 200 tys. zł przy tej skali jest to zysk na granicy ryzyka. Liczę, że rok zakończymy zgodnie z planem czyli zyskiem 100 tys. zł. Koszty szpitala są o 266 tys. zł większe niż planowano, ale w skali nadwykonań jest to koszt materiałów, więc mniej więcej idzie wszystko zgodnie z planem.

Na temat przyszłego roku dyrektor poinformował, że wartość punktu w NFZ ma wzrosnąć o 1 zł. - Nie jest to wielki wzrost, nawet nie wiem czy pokryje wzrost inflacyjny – mówił dyrektor. - Przygotowujemy się do pewnych działań, które mają ograniczyć koszty. Są pewne możliwości do przedyskutowania na zarządzie. Myślę, że przyszły rok jest bezpieczny, ale trzeba szpital częściowo restrukturyzować. Nie widzę powodów, by szpital był na stracie. Nie przyjmuje tego do wiadomości, to kwestia współdziałania mojego i zarządu.


Pytania zadała także skarbnik Elżbieta Nastałek. Dotyczyły one informacji z prasy, według której jeden ze szpitali wygrał w sądzie z NFZ pełną kwotę nadwykonań. Skarbnik pytała dlaczego szpitale godzą się na porozumienia i podejmują samodzielnie decyzję i rezygnują z części nadwykonań.
Dyrektor odpowiedział, że sytuacja ta dotyczyła szpitala w Bydgoszczy i był to przypadek, gdy NFZ nie płacił za nadwykonania ostre, czyli takie, za które krakowski NFZ płaci.

Wówczas głos zabrał starosta powiatu, który tłumaczył powody kontroli w szpitalu. - Zarząd powiatu jest zaniepokojony, że zysk szpitala topnieje, mało tego jest on mniejszy o 150 tys. zł za pierwsze półrocze niż był planowany, koszty działalności zostały przekroczone o 300 tys. zł – mówił starosta, który dodał, iż zarządowi „nie podoba się” sprawa umów zewnętrznych, gdyż dyrektor nie dopełnił podstawowej rzeczy jaką jest konkurs, przez co zarząd nie wie czy nie zgłosiłby się do konkursu ktoś za podobną stawkę. Sprawa ta będzie miała być porównywania z innymi szpitalami. - Zdaniem zarządu stawki są za wysokie, być może się mylimy ale wątpię – mówił starosta.
Starosta dodał, że powodem sytuacji jest brak odpowiedzialności w szpitalu. - Rozpasało się towarzystwo, nie ma monitoringu kosztów, trzeba przykręcić śrubkę – mówił starosta.
Według opinii starosty, gdy Antoni Róg był dyrektorem, to ordynatorzy musieli się tłumaczyć z przekraczania kosztów. - Nie wiem czy to jest prowadzone w szpitalu – mówił. - Będziemy weryfikować sprawy usług zewnętrznych, kosztów energii i innych. Musimy przykrócić to. Zaczniemy od góry od dyrektora, przez ordynatorów.

Starosta dodał, że wiele rzeczy zostanie jeszcze przedstawionych po zakończeniu kontroli – najpóźniej do końca roku. - Wtedy zobaczymy gdzie są błędy w zarządzaniu szpitalem – mówił.

Na koniec dodał, iż będzie „przyciskanie, dociskanie i zmniejszanie kosztów”.

Na tą wypowiedź odpowiedział pytaniem do starosty Stanisław Nieczarowski, który jak stwierdził, wypowiedź Jana Puchały go zasmuciła. - Przychodzę do szpitala i mam się oddać droższemu zabiegowi, ale ordynator mi tego nie zrobi, bo przekroczy limit, to jak się to ma do podstawowego obowiązku jak leczenie pacjentów – mówił. - Nakazywanie wzywania ordynatorów, wiedząc, że kontrakt jest zbyt niski jest dla mnie niezrozumiałe.

Stanisław Nieczarowski dodał, iż nad dyrektorem zbierają się czarne chmury, pytał również czy dyrektor współpracuje ze szpitalem w Szczyrzycu, gdzie dyrektorem jest Tomasz Krupiński.
Tomasz Krupiński odpowiedział, iz współpraca jest i nie ma z nią problemów, na polach działania, które ją umożliwiają. - Realizacja świadczeń w stanach nieostrych wymusiła konieczność ustawiania się pacjentów w kolejce, nie wiem czy to pocieszenie, ale w krajach, gdzie nakłady na służbę zdrowia są większe też są kolejki – mówił. - W Szwecji czeka się na gastroskopię 5 tygodni. Musimy być w pełnej świadomości, że taki stan rzeczy jest i długo będzie, jeśli w kraju będą nakłady na ochronę zdrowia na trzecim miejscu od końca w Europie.


Starosta odpowiedział, iż radny nie zrozumiał jego słów, gdyż jemu chodziło o oszczędności na wysokich stawkach dla zewnętrznych podmiotów, czy kosztach energii. - Nie zbierają się czarne chmury, tylko dyrektor powinien dbać o zmniejszenie kosztów – mówił starosta. -

Wówczas Dariusz Socha dodał, że kontroling kosztów wśród ordynatorów wprowadził on jeszcze w 99 roku i istnieje do dziś niezmieniony.

Marian Wójtowicz pytał się czy nie będzie tak, że podczas takiego przyglądania nie straci na tym pacjent.
Dyrektor odpowiedział, iż nigdy tak nie jest, że nie może być lepiej. - Kontrole są również potrzebne, bo człowiek popełnia błędy i myślę, że te kontrole poniekąd pomogą – mówił.

W tamtym roku doprowadził pan do straty z działalności podstawowej, po 4 latach przejada pan zyski szpitala, będę się „czepiał” bo na to miejsce zostałem wybrany – mówił Antoni Róg.
Antoni Róg dodał, by Dariusz Socha nie straszył jego nazwiskiem ludzi w szpitalu i nie groził zwolnieniem osób  za kontakt z nim.

- Niech pan nie słucha drobnych i głupi ludzi ograniczonych, którzy panu podpowiadają bzdury – odpowiedział Dariusz Socha. - Pracował Pan w szpitalu dobrych kilka lat i to szanuję. Każdy z nas zostawił tam kawałek życia.
Zaproponował też by do sytuacji podchodzić z dystansem.

Później Tomasz Krupiński zakończył dyskusję o szpitalu.

(Aktualizacja 17:42 22 IX 2011 - aktualizacja tytułu. Za błąd  w tytule przepraszam)

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in