Wtorek, 31 marca
Beniamin, Balbina, Kordulia, Kornelia, Dobromierz, Gwidon, Kamila

Sprawdziliśmy, czym jeżdżą nasi posłowie

22.09.2011 12:24:15 11 9852

Nowy Sącz/Limanowa/Gorlice. Podczas 4-letniej kadencji w „stajniach” posłów naszego okręgu zaszła niemała rewolucja. Niemal wszyscy przesiedli się do samochodów nowszych, szybszych i bardziej komfortowych.

Zgodnie z parlamentarnym moto-trendem

Posłowie z okręgu 14 stawiają na Forda. Z niemal 30, które z całej Polski zjeżdżają pod sejmowy budynek, cztery należą do nich – w tym aż dwa (Mondeo z 1993 i 2001) należą do Bronisława Dutki (PSL). Choć przyznać trzeba, że nasi posłowie wiedzą, co na Wiejskiej jest na topie i coraz częściej po nowy wóz udają się do salonu Toyoty.

- Wielu kolegów polecało mi Toyotę Avensis, a marka Forda w ostatnich latach nieco podupadła. Dlatego i ja kupiłem sobie Toyotę – tłumaczy Bronisław Dutka odżegnując się od stwierdzenia, że jego zakup Toyoty Avensis z 2008 roku to efekt sejmowej mody.

Wierna tej marce od początku kadencji jest natomiast Anna Paluch – do dziś jeździ Toyotą Yaris z 2005 roku.

Toyotę, tyle że Rav4 (rocznik 2001), kupili podczas tej kadencji także Wiesław Janczyk (PiS) i jego żona. Obok terenówki w garażu stanął Opel Vectra z 2006 roku, do którego poseł przesiadł się ze starszego o trzy lata modelu.

Najlepiej w obowiązujący w Sejmie moto-trend spisuje się jednak Tadeusz Patalita (PO). To do niego należy bowiem jeden z 35 Volkswagenów Passatów parkujących pod Sejmem. Model z 2008 roku, czarny z chromowanymi wykończeniami jest doskonale rozpoznawany przez mieszkańców powiatu limanowskiego.

Niby tyle ich różni, ale…

Bycie „trendy” ma jednak swoją cenę. Arkadiusz Mularczyk (PiS) nie krył rozczarowania, gdy dowiedział się, że tak jak Andrzej Czerwiński (PO), jeździ Fordem Mondeo i Toyotą Yaris.

- Pierwszego Forda Mondeo kupiłem w 2001 roku. Byłem z niego zadowolony, bo jest w nim dużo miejsca, a ja jestem wysoki. No i to auto dość proste w obsłudze. Dlatego po 10 latach kupiłem nowszy model z 2009 roku. A Toyotą właściwie jeździ moja żona… - tłumaczy Mularczyk.

Natomiast Andrzej Czerwiński podkreśla, że to on pierwszy postawił na Forda.

- Już w 1991 roku kupiłem Eskorta combi i od tamtej pory jestem wierny tej firmie. Ford to moja marka – zaznacza.

Poselskie kaprysy, czy kryzysy wieku średniego?

Czerwiński w tej kadencji wrócił też do swojej pasji sprzed lat. Kupił aż dwa motocykle BMW: turystyczny 800GS z 2008 roku dla syna i turystyczno-szosowy 1200R z roku 2007 dla siebie.

- Prawo jazdy na motocykl zrobiłem już w 1979 roku. Jeżdżę od lat. Ale ostatnio miałem cztery lata przerwy i teraz wróciłem do tej pasji – mówi Andrzej Czerwiński.

Jego partyjny kolega Andrzej Gut-Mostowy najwyraźniej zapragnął był oryginalny i odciąć się od poselskich moto-trendów. Z jego garażu zniknęła Toyota Land Cruiser z 2003 roku, a na jej miejscu stanęły Volvo S60 (rocznik 2007) i klasyczny terenowy Mercedes G z 1994 roku.

Dobiegając 45. roku życia także Edward Siarka (PiS) pokusił się na małe szaleństwo. Ze Stanów Zjednoczonych sprowadził sobie Mitsubishi Galant z silnikiem 2,4 (wersja sedan).

- Jak każdy prawdziwy Polak mam amerykańskie auto – żartuje.

Ale takie motoryzacyjne szaleństwa posłów to nie tylko domena mężczyzn. W ciągu ostatniej kadencji zdobyła się na nie również Barbara Bartuś (PiS) – z Fiata Pandy z 2004 roku przesiadła się do nowiutkiej Hondy Jazz (rocznik 2010).


Współpraca: KF


Fot.: TOP

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in