Poniedziałek, 01 czerwca
Jakub, Justyn, Konrad, Hortensja, Aniela, Gracja

Radni dosadnymi słowami krytykowali burmistrza. "Wstyd mi za współpracę z panem"

05.04.2020 00:35:00 PAN 47 26603

Limanowa. Burzliwa dyskusja towarzyszyła omawianiu projektów dotyczących zmian w statucie LDK i przyjęciu programu osłonowego, w związku z planowaną przez władze Limanowej reorganizacją szkolnych stołówek. Radni w dosadnych słowach krytykowali burmistrza Władysława Biedę.

Burmistrz wnioskował o zdjęcie punktu dotyczącego zmian w statucie LDK z porządku obrad, na co jednak nie zgodzili się radni. Jak tłumaczył, analiza prawna wykazała jednak, że w obecnym statucie są już zapisy pozwalające jednostce na prowadzenie szkolnych stołówek.

Choć nie było potrzeby, by procedować uchwałę, przewodnicząca Jolanta Juszkiewicz wyjaśniała, dlaczego radni postanowili zająć się sprawą na sesji. - Otrzymaliśmy tyle próśb, by zatrzymać stołówki w szkołach, że zdecydowaliśmy się procedować tę uchwałę. Zależy nam na tym, by kwota wsadu do kotła, którą ponoszą rodzice, zostały utrzymane – mówiła. Przyznała też, że radni negatywnie zaopiniowani projekt programu osłonowego, zakładającego dofinansowanie do posiłków. - Mówię o tym, żeby państwo nie mysleli, że chcemy dokuczyć wam i waszym dzieciom; my jesteśmy z państwem, liczymy że burmistrz przemyśli sprawę i doprowadzi do rozmów w rodzicami – oznajmiła przewodnicząca.

Na jej słowa zareagował Władysław Bieda. - Proszę, by publicznie nie wprowadzać w błąd mieszkańców. To co mówi pani przewodnicząca jest nieprawdą. Nikt nie zamierza likwidować stołówek czy kuchni w poszczególnych szkołach i przedszkolach. Posiłki będą przygotowywane w tych samych kuchniach, w tych samych naczyniach, na tym samym sprzęcie; mało tego - przez tych samych pracowników. Zmiana polega na tym, że będzie inny pracodawca i będzie nim LDK. Nie będzie żadnego cateringu i dowożenia gotowej żywności, będzie ona przyrządzana na miejscu. Szerzony jest defetyzm, że chcemy coś zabrać, żeby ktoś nie miał co jeść – powiedział Władysław Bieda.

Burmistrz dodał, że w jego opinii rodzice są wprowadzani w błąd i że jest to przykre, że „przez radnych i nauczycieli”. Dalej tłumaczył, że planowane zmiany pozwolą na pozyskanie dodatkowych środków rządowych na sfinansowanie części kosztów zatrudnienia, których teraz nie można doliczyć do kosztów przygotowania posiłków. To z kolei ma odciążyć budżet. Władysław Bieda wskazywał, że są to poważne wydatki – jak zobrazował, dodatkowa wysokość środków wpływających do miejskiej kasy z tytułu ubiegłorocznej podwyżki podatków nie wystarcza, by pokryć pensje pracowników szkolnych stołówek.

- Ktoś powiedział, że nic tak nie gorszy, jak powiedzenie prawdy. Do tej pory posiłek dla nauczyciela w szkole kosztował 6 zł. To jest powodem nastawiania rodziców przeciwko zmianom – uznał. - Zaproponowaliśmy program osłonowy, miasto chce dofinansować posiłki dla dzieci. Projekt tego programu został jednak zaopiniowany negatywnie, radni nie chcą, żebyśmy dopłacili dzieciom do posiłków – ocenił.

Propozycja władz miasta w kwestii dofinansowania do posiłków sprowadza się do trzech progów finansowych – kryterium to dochód netto (a także bez wliczonego świadczenia 500+). Na dopłatę nie będę mogli liczyć uczniowie, w przypadku których dochód na jednego członka rodziny przekroczy 1300 zł netto. - Myślę, że w takim przypadku, koszt 20 czy 21 obiadów w wysokości 130 zł miesięcznie nie przewróci do góry nogami budżetu tej rodziny – powiedział Bieda.

Burmistrz dodał też, że wszystkie propozycje mają perspektywę przyszłego roku, ale decyzje muszą być podjęte teraz.

- Nikt radnych nie rozliczy z budżetu, to odpowiedzialność – łącznie z odpowiedzialnością karną – burmistrza miasta. Dziś nikt nie wie, jak długo gospodarka będzie zatrzymana, jakie będzie bezrobocie, ile środków wpłynie z podatku PIT, z którego do budżetu miasta wpływa 40%. Na palcach u jednej ręki mogę policzyć radnych, którzy się nad tym zastanawiają. Czy radni i mieszkańcy będą zadowoleni, jak jesienią trzeba będzie podatki podnosić? Trzeba patrzeć do przodu przynajmniej na rok, a nie na miesiąc – powiedział Władysław Bieda. - W wyborach nie obiecywałem, że będę szastał pieniędzmi mieszkańców miasta, proszę więc tego ode mnie nie oczekiwać.

Po słowach burmistrza wywiązała się dyskusja z udziałem radnych. - Babcie i dziadkowie uczniów pytają nas, co burmistrz wyprawia. Pan naprawdę nie chodzi wśród ludzi? Nie widzi jak jest naprawdę? - pytała przewodnicząca Jolanta Juszkiewicz.

- Przykro było słuchać tego, co mówił burmistrz. Cieszę się, że nie pracuję już w szkole i nie muszę zjeść tego obiadu. Właśnie dowiedzieliśmy się, że całym złem są nauczyciele – powiedziała radna Irena Grosicka, wskazując na ustawowy zapis, gwarantujący nauczycielowi możliwość zjedzenia posiłku w szkole. Radna przypomniała, że w niektórych lokalnych firmach to pracodawca zapewnia swoim pracownikom darmowe posiłki regeneracyjne. - Dostrzegam, że w uchwale mamy podział uczniów na 3 grupy, w zależności od dochodów na członka rodziny. Czy jest to równe traktowanie wszystkich mieszkańców? - pytała Irena Grosicka.

Dosadnie działania burmistrza skrytykował radny Jan Winiewski. - Byłem dumy z tego, że współpracowaliśmy z panem burmistrzem przez dziewięć lat. Przez to, co pan powiedział, jest mi teraz za tą współpracę bardzo wstyd. Mówił pan do nas, „co to jest dać 8 zł za obiad”. Panie burmistrzu, syty nigdy nie zrozumie głodnego.

- Pan Winiewski mowi, że chcemy skrzywdzić dzieci. Publicznie oskarżył mnie pan, że jestem krzywdzicielem dzieci. Nie można tak robić, to poważne oskarżenie – odpowiedział Władysław Bieda.

Piotr Musiał zgłosił wniosek o zakończenie dyskusji. - Należy przerwać ten spektakl przed mieszkańcami i przejść do głosowania – powiedział.

Z jego stanowiskiem nie zgodził się jednak radny Adam Król. - To normalna rozmowa na trudne tematy, które są w tej chwili najważniejsze dla mieszkańców miasta – wskazał, dodając że czasem należy mówić o problemach, a nie tylko o sukcesach w postaci wielomilionowych inwestycji. - Jesteśmy tu po to, żeby te tematy zostały publicznie omówione, nikt tu teatru nie odgrywa.

W pierwszym głosowaniu nad projektem uchwały wprowadzającym zmiany w statucie LDK, w pierwszym głosowaniu 4 radnych opowiedziało się za, 10 było przeciwko, a 1 wstrzymał się od głosu. Na wniosek radnych zarządzono reasumpcję głosowania, po ponownym wynik się zmienił – nikt nie zagłosował za, 14 radnych było przeciwko, a 1 wstrzymał się od głosu.

Przy następnym głosowaniu przewodnicząca ze śmiechem poleciła radnym, by „się pilnowali”. Również wieloletni program osłonowy nie został przyjęty – tylko 2 osoby zagłosowały za, przeciwko było 11, a od głosu wstrzymało się 2 radnych.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in