Czwartek, 12 grudnia
Dagmara, Aleksander, Adelaida, Joanna, Ada

Miasto kontroluje targi. Handlarze przeciwni wysokim opłatom

04.10.2015 16:37:48 PAN 27 9545

Nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie muszą płacić handlarze prowadzący sprzedaż w „niestałych punktach’ na placach targowych. Dotąd opłata, choć obowiązywała, nie była prawidłowo egzekwowana. - Za te pieniądze można wynająć lokal w centrum. A my mamy płacić takie pieniądze za stanie w upale, na deszczu i mrozie? - pytają rozgoryczeni handlarze.

Przedsiębiorcy handlujący na prywatnym placu targowym w Limanowej protestują przeciw wysokim opłatom, które od niedawna Urząd Miasta usiłuje egzekwować. W tej sprawie wystosowali pismo do władz samorządu, pod którym podpisało się około 40 osób.

- Aktualny cennik opłaty targowej dotyczy zarówno targowisk miejskich, jak i również targowisk które znajdują się na placach prywatnych. Jest to absurdalne gdyż zarządcą, osobą odpowiedzialną za utrzymanie czystości czy odśnieżanie, a przede wszystkim właścicielem gruntu na targowiskach prywatnych nie jest Urząd Miasta! Na niektórych placach prywatnych prócz opłaty targowej musimy również opłacać najem gruntu właścicielowi - piszą zbulwersowani handlarze.

Pod koniec września na targowisku znajdującym się obok placu „Mój Rynek” miała miejsce kontrola, którą przeprowadzili przedstawiciele magistratu w towarzystwie inkasenta oraz straży miejskiej. Powołując się na uchwałę Rady Miasta Limanowa, naliczano wyższą opłatę niż do tej pory.

Zgodnie z podjętą w lutym ubiegłego roku uchwałą, w przypadku handlu w „niestałych punktach sprzedaży” opłata targowa za 1 m2 stolika czy ławy stanowiącego stoisko sprzedaży lub rozszerzenia powierzchni sprzedaży i ekspozycji z wiaty, obiektu, samochodu, wynosi 6 zł dziennie.

Dla przykładu, jeden z handlarzy przyjeżdżających do Limanowej już od kilku lat rozkładał każdego dnia dwa stragany, w których w sumie znajdowało się pięć stołów i za każdy z nich płacił po 6 zł. Miesięcznie opłata targowa była więc dla niego kosztem rzędu około 750 zł. Teraz miasto wymaga płacenia, zgodnie z uchwałą, 6 zł za metr - każdy ze stołów ma powierzchnię 3 m2, Dziennie trzeba więc zapłacić 90 zł, co na miesiąc daje 2 250 zł. Wspomniany przedsiębiorca już zrezygnował z codziennego handlu - przyjeżdża tylko w dni targowe, gdy więcej osób przychodzi na targ.

- Za te pieniądze można wynająć wygodny lokal w centrum miasta. A my mamy płacić takie pieniądze za stanie w upale, na deszczu i mrozie? - mówią rozgoryczeni handlarze. Problem dotyczy też tych, którzy handlują w stałych obiektach. Do tej pory mogli wyłożyć swoje towary na zewnątrz,od niedawna muszą za to płacić.

Tymczasem Urząd Miasta zdecydował się zwolnić z konieczności uiszczania opłaty targowej osoby, które przyjdą handlować pod wiatę na placu „Mój Rynek”. Taka „promocja” potrwa do połowy listopada. - Trudno więc nie odnieść wrażenia, że władze miasta chcą nas tam na siłę przenieść - powiedziała nam jedna z osób prowadzących swój biznes na prywatnym targowisku.

Handlarze zwracają przy tym uwagę na fakt, że opłaty w Limanowej są rażąco drogie w porównaniu z innymi miastami. - Wielu z nas codziennie handluje w różnych dużych miastach, takich jak Zamość, Mielec, Dębica, Nowy Sącz, Tarnów. Opłata targowa na placach targowych znajdujących się na prywatnych gruntach za stoisko dwóch namiotów handlowych o wymiarach 3x5 m waha się w granicach od 2 do 10 zł, natomiast na targowiskach miejskich jest to maksymalnie 40 zł. Nie znamy drugiego takiego miasta jak Limanowa, gdzie stawki na gruncie który nie należy do miasta są wyższe od stawki wynajmu boksu na przykład w galerii handlowej w Nowym Sączu - przekonują w piśmie do władz miasta.

Te z kolei są zaskoczone postawą handlarzy. Opłata targowa w tej wysokości obowiązywała od dawna, jednak nie była właściwie egzekwowana.

- Rozpoczęliśmy kontrole, zresztą nie tylko opłaty targowej, ale również podatku od nieruchomości i deklaracji podatkowych. W wyniku kontroli okazało się, że wiele osób płaci za mniejszą niż w rzeczywistości powierzchnię, albo w ogóle nie płaci tej opłaty. Jesteśmy tym zaskoczeni - mówi Wacław Zoń, zastępca burmistrza Limanowej. Jego zdaniem, wysokość stawki wcale nie jest wygórowana. - Przypomnę, że w tym zakresie obowiązują uchwały Rady Miasta. To wcale nie jest duża opłata. Taka opłata jest pobierana zarówno na placu przy ul. Jońca, jak i na innych gruntach, prywatnych, na których prowadzony jest targ - dodaje. Zaznacza przy tym, że nie jest to wcale sposób na przekonanie handlujących do rozpoczęcia sprzedaży na miejskim targowisku. - Niezależnie od tego, w jakim czasie byśmy to zrobili, dla niektórych byłoby to złe. Właściwie wyrzucamy sobie teraz, że wcześniej nie prowadziliśmy takich kontroli, bo to oznacza bardzo realne kwoty dochodów do budżetu miasta. Czy mamy nie egzekwować tych opłat, a ściągać należności od osób dzierżawiących od miasta lokali handlowych w Rynku? - pyta.

Do tematu będziemy powracać.

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in