Poniedziałek, 09 grudnia
Wiesław, Wiesława, Leokadia, Joanna, Natasza, Aneta

Ks. Władysław Ślęk przez dwa lata był agentem UB

22.11.2019 05:30:00 pawel_zastrzezynski 43 16714

Z dokumentów znajdujących się w archiwach IPN wynika, że w okresie od 25 marca 1953 do 13 grudnia 1955 roku, ks. Władysław Ślęk - proboszcz parafii w Sowlinach, kapelan limanowskiego szpitala i katecheta w liceum ogólnokształcącym, był tajnym współpracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa. UB nie była zadowolona ze współpracy, która została zakończona po odmowie kapłana. Więcej szczegółów w tekście Pawła Zastrzeżyńskiego.

„Ja niżej podpisany zobowiązuje się pomóc Urzędowi Bezpieczeństwa do wykrycia sprawców napisów antypaństwowych w gimnazjum i autorów listów którzy straszyli rodziców, że dzieci nie uczęszczają na religię. Niezależnie od tego poinformuje UB o innych wrogich działalnościach przeciwko Polsce Ludowej. Fakt ten współpracy zachowamy nawzajem w tajemnicy. Limanowa 25 marca 1953 r.” 

W odnalezionej w IPN teczce Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pod numerem 3785 znajduje się Kwestionariusz Agenta na nazwisko Władysław Ślęk s. Jana i Bronisławy Moryto ur. 23 września 1917 r w Kiełkowicach. Katecheta Liceum Ogólnokształcącego w Limanowej. Zamieszkały w Sowlinach. W teczce znajduje się własnoręcznie sporządzony życiorys oraz deklaracja do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa w Limanowej. Werbunku dokonał referent Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Limanowej Stefan Tyrpa ur. 13 kwietnia 1929 r., zmarły w 1999 r.

Funkcjonariusz UB w raporcie z dokonanego werbunku pisze, że Władysław Ślęk w czasie przesłuchania początkowo zachował się, tak jakby się nie poczuwał do winy, lecz w toku dalszego przesłuchania, po przedstawieniu mu faktów zaczął się mieszać, tłumacząc się z jednej strony nieświadomością, a z drugiej, że nie zdawał sobie sprawy ze szkody, jaką państwu przynosi w skutkach swej działalności.

Po szczegółowym przesłuchaniu Stefan Tyrpa przystąpił do werbunku. W raporcie podkreśla, że w czasie przesłuchiwania, kilkakrotnie sam (ks. Ślęk) mówił, że "może się dowiedzieć, ustalić" - kiedy stawiano mu pytania o innych osobach i księżach. Na współpracę z Organami BP - zgodził się stosunkowo łatwo, nie tłumaczył się żadnymi przepisami kościelnymi, oświadczył że nie jest "takim wrogiem jakim go uważamy". Po podpisaniu zobowiązania - zwracał trzykrotną uwagę na obopólną tajemnicę, odnośnie faktu współpracy.

Agentowi został nadany pseudonim „A”. Agent w swojej pracy był pozyskany do rozpracowania przez niego reakcyjnego kleru jak ks. Kowalskiego Ludwika - proboszcza wicedziekana w Limanowej, ks. Rachfała Jana - katechetę szkoły powszechnej w Limanowej, oraz ks. ps. "Włodek".

Po dwóch latach od werbunku, UB w Limanowej nie jest zadowolone z pracy agenta: „Przez cały okres współpracy z wymienionym informatorem nie otrzymano żadnych poważniejszych materiałów, które by obrazowały działalność poszczególnych księży reakcyjnych, jak też nie otrzymaliśmy materiałów od wymienionego informatora, na podstawie których można by założyć sprawę, względnie ją zrealizować. (...) W związku z tym, że mimo jego nieszczerości wobec org. B.P. to jednak zostanie z nim w dalszym ciągu utrzymany kontakt, by przez to samo wstrzymać go do uprawiania działalności wrogiej, która przejawia się w młodzieży szkolnej i przedszkolnej”.

Rozwiązanie współpracy miało miejsce 13 grudnia 1955 r. – Wnoszę o wyeliminowanie informatora „A” z czynnej sieci agenturalnej ponieważ nie nadaje się do dalszej współpracy, a to z tych przyczyn, że odmawia współpracy, nie przychodzi na umówione spotkania, a nawet ostatnio oświadczył kategorycznie aby do jego mieszkania nie przychodzić, gdyż nam nic nie pomoże bo on i tak nie będzie wykonywał naszych poleceń, gdyż nie jest to zgodne z jego sumieniem – napisał oficer operacyjny Władysław Baranik.


Od redakcji:

W archiwach IPN znajduje się także teczka TW Tadeusza, który do 1965 roku był księdzem parafii w Limanowej. - Jego donosy na współbraci w kapłaństwie od 1962 r. w swojej skali są jednymi z najstraszniejszych, które informowały UB o tym co działo się na plebani w Limanowej, gdy proboszczem był ks. Ludwik Kowalski. Mowa tu o ks. Władysławie Szymaszce – zauważa Paweł Zastrzeżyński. 

Teczka pracy tajnego współpracownika jest bardzo obszerna – to ponad 400 stron z raportami, w których kapłan bardzo szczegółowo opisywał co dzieje się na parafii. W najbliższym czasie powrócimy do tematu.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in