"Dziennik zarazy": dzień szósty

22.03.2020 00:30:00 ms 4 5323

Zapraszamy do przeczytania kolejnego odcinka felietonu "Dziennik zarazy". Autorem jest nasz Czytelnik, który obecnie przebywa na domowej kwarantannie. Został nią objęty po powrocie z Ukrainy.

Dzień szósty............ Przepraszam na chwilę.............. Dzień czwarty:

- kreski na ścianie robię w toalecie i coś się mi nie zgadzało więc musiałem sprawdzić.

Wizyta policji była tym razem o 10.56. Telefon i pomachaliśmy sobie z Panem policjantem przez okno. Widać straciłem zaufanie rządu bo tym razem musiałem mordę pokazać, tak że jakby co mam z rządem remis. Szkoda tylko, że nie mieszkam w jakimś wieżowcu na dwudziestym trzecim piętrze - przysyłaliby snajpera, który by mnie namierzał przez lunetkę od karabinu. Rozmowa przez telefon wyglądałaby pewnie tak:
- Dzień Dobry. Tu aspirant Pałkowski z policji. Może Pan podejść do okna?
- Aa, dzień dobry, podchodzę
- Tak, tak to chyba pan w tym oknie na dwudziestym trzecim. Niech Pan powie jak poczuje Pan ciepło laserowej kropki na czole.
- O! Chyba czuję, tak między oczami ale trochę wyżej.
- Okej. To Pan, dziękuję i do usłyszenia jutro.

Wracając jednak do rzeczywistości - oczywiście zaparkowany przy chodniku radiowóz wzbudził zainteresowanie sąsiadki, która nie omieszkała przechodząc chodnikiem zrobić w moim kierunku jakiś znak trzymanym w ręku kosturem. Wyobraźcie sobie żeńską odmianę Gandalfa Szarego z filmowej superprodukcji "Władca Pierścieni" tak właśnie wygląda ta sąsiadka - z ubioru oraz fizjonomi, tylko chyba brodę ma krótszą. No i teraz nie wiem czy ona tym kostrurem nakreślała znak krzyża? Czy przywoływała jakiegoś piekielnego demona żeby mnie nocą udusił?

udostępnij
Komentarze (0)
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in