Poniedziałek, 01 czerwca
Jakub, Justyn, Konrad, Hortensja, Aniela, Gracja

Dowódca żywych trupów chwyta za pędzel

01.04.2020 00:01:00 top 1 6657

Nowy logotyp Limanowskiego Domu Kultury wykazuje wyraźne inspiracje twórczością jednego z czołowych przedstawicieli polskie awangardy artystycznej. Chwila zabawy z lekka typograficznej i można odnaleźć „Alfabet Strzemińskiego” z 1930 roku, który żywo przypomina zaginiony klucz do tajemniczego szyfru. Ale to tylko pretekst by napisać kilka słów o pewnej mrocznej młodości.

Władysław Strzemiński otwarł malarstwo na nową awangardę, ale malarstwem zajął się dopiero na szpitalnym łóżku, lecząc dotkliwe rany wojenne. Jego obrazy nawet dla studentów historii sztuki stanowią nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy na egzaminie pada pytanie o interpretację dzieła unistycznego. Bo czymże jest unizm?

Ale wracając to tytułowych zombie - pojawiły się stosunkowo niedawno w biografii tego artysty za sprawą  książki Iwony Luba i Ewy Pauliny Wawer „Władysław Strzemiński. Rekonstrukcja nieznanej biografii 1893-1917”. Dotąd podręczniki i programy nauczania wspominały coś o udziale w I wojnie światowej i niefortunnym granacie, który wybuchł w okopie akurat gdy był tam młody Strzemiński. Teraz czytający, niech usiądzie wygodnie bo będzie mowa o tajemnicy, którą najchętniej rosyjskie archiwa chciałyby zachować tylko dla siebie…przyszły malarz od najmłodszych lat kształcił się w elitarnych rosyjskich szkołach wojskowych i w czasie krótkiej, ale błyskotliwej kariery wojskowej jako porucznik saperów zajmował się projektowaniem m.in. maszyn bojowych. Młody oficer Strzemiński wziął m.in. udział w obronie Twierdzy Ossowiec w 1915 r., dowodząc legendarnym „ATAKIEM ŻYWYCH TRUPÓW” (w końcu pojawiło się zombie!). Atak był swego rodzaju zemstą umierających obrońców na Niemcach, którzy zastosowali przeciwko Rosjanom gaz bojowy. W efekcie czego Niemcy zamiast wkroczyć do wymarłej twierdzy stanęli do walki twarzą w twarz z toczącymi krwawą pianę, nieludzko poparzonymi istotami, które miały siły tylko na tyle by atakować wroga bagnetami (brzmi jak zwiastun dobrego filmu, ale więcej szczegółów o obronie Ossowca i wyniku walk, proszę szukać u specjalistów z zakresu wojskowości). Na koniec należy sprostować, że w świetle najnowszych badań, utrata ręki i nogi nie były  wynikiem niezdarności kolegi w okopach, a wydarzeń z roku 1916 r., kiedy to młody Strzemiński ledwo uszedł z życiem spod niemieckiego ostrzału moździerzowego. W ten oto sposób 22-letni świetnie zapowiadający się żołnierz wkroczył na ścieżki sztuki, a w swych obrazach być może ukrył doświadczenia z pól bitewnych młodości.

Życie Strzemińskiego i poznanej w wojskowym szpitalu przyszłej żony Katarzyny Kobro, jest materiałem na wiele tekstów, ale pozostańmy przy tym wojennym epizodzie. Po takiej historii, kolejne spojrzenie na np. „Kompozycję unistyczną 12” i rzut oka na rysunki projektowe okopów strzeleckich i artyleryjskich z roku 1914 autorstwa Władysława Strzemińskiego, a w głowie pojawia się migawka z arcyciekawego filmu szpiegowskiego ze sztuką w tle. Czyż spoglądanie przez dziurkę od klucza na biografie artystów nie sprawia, że nawet abstrakcja przestaje być taka abstrakcyjna?! 

Grafiki: „Alfabet Strzemińskiego 1930”; Władysław Strzemiński, „Kompozycja unistyczna 12”, 1932, mat. Muzeum Sztuki w Łodzi; fragment „Sytinskiej Encyklopedii wojennej” z rysunkami projektowymi okopów strzeleckich i artyleryjskich z roku 1914 Władysława Strzemińskiego.

Autor tekstu: Anna Kulpa – historyk sztuki


udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in