Piątek, 17 stycznia
Marian, Rościsław, Antoni, Jan, Henryk

Burmistrz wzywa nadzór budowlany. To zemsta za zwolnienie z pracy?

18.09.2015 07:05:36 PAN 23 12143

Burmistrz chce rozbiórki chodnika i schodów, które na gruncie należącym do miasta wybudował właściciel sąsiedniej nieruchomości. Zamierza też odzyskać „bezumownie” użytkowany teren. Mieszkaniec z kolei twierdzi, że prace wykonał za zgodą władz miasta w czynie społecznym, a postawa Józefa Kowalczyka to „zemsta” za zwolnienie z pracy w przeszłości.

Burmistrz Mszany Dolnej Józef Kowalczyk zamierza rozwiązać problem miejskiej nieruchomości, która jego zdaniem została bezprawnie zabudowana przez właściciela sąsiedniej działki. Burmistrz oskarża go bezumowne korzystanie z gruntu i wykonanie samowoli budowlanej. Chodzi o... remont fragmentu chodnika i budowę schodów.

- Na gruncie Urzędu Miasta, za zgodą byłego burmistrza, pan Huzior nielegalnie zabudował klatkę schodową i ścieżkę pomiędzy jego posesją, a blokami. Ponieważ, jak wszyscy wiemy, ten pan przez takie i inne triki zasiedział część tamtej nieruchomości, użytkuje to bezumownie, w związku z czym musiałem zareagować, aby doprowadzić do odzyskania terenu nielegalnie zabudowanego - mówi Kowalczyk. - Nie występował do miasta o zawarcie umowy dzierżawy czy umowy kupna, w związku z tym najprawdopodobniej poprzez nadzór budowlany będziemy musieli doprowadzić do rozbiórki części tych nielegalnych inwestycji.

Józef Kowalczyk dodaje również, że jego poprzednik Tadeusz Filipiak bezprawnie wyraził zgodę na przeprowadzenie prac. - Przyznam, że pan Filipiak nie miał absolutnie żadnych podstaw do zadysponowania samowolnego nieruchomością miasta poprzez wyrażenie zgody na odręcznym piśmie - twierdzi.

Udało nam się skontaktować z Piotrem Huziorem, który we własnym zakresie wyremontował fragment chodnika i wybudował schodki. Mieszkaniec przekonuje, że burmistrz mija się z prawdą.

- Tezy wygłaszane przez Pana Burmistrza są kłamstwem i przestępstwem pomówienia ściganym w trybie kodeksu karnego. Nie zajmuje bezpodstawnie żadnych nieruchomości, po dokonaniu robót budowlanych związanych z moją działką zobowiązałem się poprawić chodnik istniejący tam od zawsze, na terenie należącym do miasta, a przylegającym do mojej działki. Zwróciłem się z prośbą do miasta o możliwość utwardzenia kostką tego chodnika, żeby łatwiej było przechodzić okolicznym mieszkańcom, na co posiadam decyzję wydaną przez burmistrza, a nie ,,odręczne pismo'' - mówi. - Utwardzenie to wykonałem w interesie publicznym, za miasto, nie wziąłem z tego tytułu ani złotówki od miasta, chociaż zgodnie z prawem należałby mi się zwrot nakładów na działkę - dodaje.

Twierdzi również, że działkę – według Józefa Kowalczyka przejętą poprzez „triki” – otrzymał od rodziców, którzy byli jej właścicielami przez kilkadziesiąt lat. - Nie zasiedziałem żadnej działki, dostałem ziemie od rodziców, którzy byli w jej posiadaniu od 1968 roku, ojciec prowadził zakład fotograficzny, wszyscy starsi mieszkańcy miasta pamiętają - zauważa.

Co ciekawe, przed laty Piotr Huzior był pracodawcą Józefa Kowalczyka, którego zatrudnił gdy ten po przegranych wyborach odszedł z mszańskiego magistratu. Ich współpraca nie trwała zbyt długo i obecny burmistrz został z pracy wyrzucony. - Pan Burmistrz dokonuje osobistej rozgrywki i wykorzystuje władze dla celów prywatnych animozji, ponieważ kiedyś byłem jego pracodawcą i został przeze mnie zwolniony z pracy. To wyjątkowo nieetyczne działanie - stwierdza Piotr Huzior. - Pan Burmistrz chyba zapomina ze piastując urząd powinien działać na podstawie i w granicach prawa - dodaje.

Józef Kowalczyk słów swojego byłego pracodawcy komentować nie chce. - Sprawa jest w toku, nadzór budowlany sprawdzi legalność tej inwestycji. Ja nikomu „prywatnych wycieczek” nie robię - zapewnia burmistrz.

Do sprawy powrócimy.

udostępnij
Komentarze (0)
Komentarze
Nowe
Popularne
Masz do nas sprawę? Skontaktuj sie z nami mailowo kontakt@limanowa.in